Siechnice znów zostały brutalnie przypomniane, jak cienka jest granica między zabawą nad wodą a tragedią. 4-letni chłopiec przez około 30 sekund nie był w stanie wydostać się na powierzchnię. Uratował go przypadkowy mężczyzna. Zaledwie dwa dni temu, próbując ratować życie swojego kolegi, 19-letni Adrian, mieszkaniec gminy Siechnice, sam znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Niestety, mimo walki o jego życie, zmarł w szpitalu.
Dziś o godzinie 16:34 Wodna Służba Ratownicza otrzymała zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu. Na Błękitnej Lagunie w Siechnicach doszło do epizodu tonięcia z udziałem 4-letniego dziecka.
Według informacji przekazanych przez WSR chłopiec pływał bez bezpośredniego nadzoru rodziców. W pewnym momencie podczas nurkowania skierował się w stronę głębszej wody.
Przez około 30 sekund dziecko nie było w stanie wynurzyć się na powierzchnię.
Na szczęście jego dramat zauważył mężczyzna pływający w pobliżu. Zareagował natychmiast. Wyciągnął chłopca z wody i przetransportował go na brzeg.
Na miejscu pojawili się strażacy, Zespół Ratownictwa Medycznego oraz ratownicy Wodnej Służby Ratowniczej.
Ratownicy z kąpieliska rozpoczęli pomoc medyczną. Podali dziecku tlen, zabezpieczyli je przed wychłodzeniem, monitorowali jego stan i zapewniali wsparcie psychiczne. Następnie chłopiec został przekazany ZRM i zabrany do szpitala.
Chłopiec był przytomny, a jego stan określono jako stabilny.
Tym razem skończyło się inaczej. Tym razem ktoś zauważył. Tym razem pomoc przyszła w porę.
Niestety to kolejny dramat związany z wodą w tej okolicy.
W czwartek podczas próby ratowania kolegi po skoku do wody życie stracił 19-letni mieszkaniec gminy Siechnice.
Dwie historie. Dwa zupełnie różne zdarzenia. Jedno wspólne miejsce — woda, która w jednej chwili może stać się śmiertelnym zagrożeniem.
Obecność ratowników na kąpielisku nie oznacza, że można spuścić dziecko z oczu.
Ratownicy odpowiadają za bezpieczeństwo wszystkich osób korzystających z wyznaczonego obszaru kąpieliska. Nie są jednak w stanie zastąpić rodzica, który powinien obserwować swoje dziecko. W przypadku kilkuletniego dziecka nie powinno być mowy o nadzorze „z daleka”.
Małe dziecko powinno być pod stałym, bezpośrednim nadzorem dorosłego. Dosłownie na wyciągnięcie ręki.
SIECHNICE NA KRAWĘDZI TRAGEDII. 4-LATEK ZNIKNĄŁ POD WODĄ. PŁYWAŁ BEZ BEZPOŚREDNIEGO NADZORU RODZICÓW
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze