Niewiele brakowało do tragedii. W niedzielny poranek, 2 sierpnia 2026 roku około godziny 8.00, na ulicy Kiełczowskiej we Wrocławiu doszło do szokującego wypadku, który mógł zakończyć się niewyobrażalnym dramatem.
Według przekazanych informacji, 33-letni obywatel Białorusi, prowadzący taksówkę, miał znajdować się pod wpływem alkoholu. Rozpędzony samochód z ogromną siłą uderzył w zaparkowanego busa. Siła zderzenia była tak potężna, że pojazd został przesunięty aż o około 12 metrów, po czym zatrzymał się dopiero na ulicznej latarni.
Najbardziej przerażające jest jednak miejsce, w którym doszło do zdarzenia. Wypadek miał miejsce tuż przed wejściem do przedszkola przy ulicy Kiełczowskiej.
To był niedzielny poranek, więc placówka była zamknięta. Trudno jednak nie zadać sobie pytania: co stałoby się, gdyby do tego doszło w dzień roboczy, kiedy przed przedszkolem przebywają dzieci, rodzice i pracownicy? Taki scenariusz mógł zakończyć się niewyobrażalną tragedią.
Na miejscu pracowały służby ratunkowe i policja, która wyjaśnia wszystkie okoliczności zdarzenia.
Po spowodowaniu wypadku 33-letni obywatel Białorusi został zatrzymany przez policję. Jak przekazała nam podkom. Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, w poniedziałek funkcjonariusze prowadzili z zatrzymanym dalsze czynności procesowe w ramach prowadzonego postępowania. Śledczy wyjaśniają wszystkie okoliczności tego zdarzenia.
Ogromne podziękowania kierujemy do naszej Czytelniczki, która przesłała zdjęcia z miejsca wypadku. Dzięki takim zgłoszeniom możemy informować mieszkańców o najważniejszych wydarzeniach z regionu.
O WŁOS OD NIEWYOBRAŻALNEJ TRAGEDII. Pijany 33-letni obywatel Białorusi rozpędzoną taksówką uderzył w busa zaparkowanego przed przedszkolem
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze