Reklama

Pacjent z alzheimerem wypisany ze szpitala bez wiedzy rodziny. Znaleziono go martwego cztery dni później.

24/03/2021 08:33

Lekarz ze szpitala w Gorzowie Wielkopolskim wypisał do domu 80-letniego pacjenta z alzheimerem, nie informując o tym rodziny. Po trwających kilka dni poszukiwaniach, ciało mężczyzny znaleziono kilkaset metrów od szpitala.

80-letni pan Władysław trafił do szpitala z urazem głowy. - Tata stracił przytomność, uderzył się w głowę, miał też problemy z oddychaniem. Zadzwoniliśmy na pogotowie. Tata nie odpowiadał na pytania ratowników, więc go zabrali – opowiada Katarzyna Raniś, córka pana Władysława.

Ratownicy medyczni przekonują, że przekazali szpitalowi pełną informację o stanie zdrowia pacjenta. - Z mojej rozmowy z ratownikami wynika, że poinformowali personel o tym, że pacjent choruje na alzheimera. Nawet gdyby tak nie było, to ta informacja była zawarta w karcie medycznych czynności ratunkowych – podkreśla Andrzej Szmit, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie Wielkopolskim.

W szpitalu wykonano mężczyźnie kilka podstawowych badań. Jak wynika z dokumentacji, specjaliści uznali, że jest zagubiony, nie myśli logicznie i wymaga dalszego leczenia. - Ojciec nie był samodzielny. Zawsze musiał ktoś z nim być, dla orientacji w czasie i przestrzeni. To jego zabranie przez pogotowie zdarzyło się tak szybko, że nie zdążyliśmy mu nawet dać telefonu. Miał jedynie bransoletkę z napisem, kim jest i że jest chory – mówi Andrzej Kałużny, syn pana Władysława.

Lekarz zajmujący się 80-latkiem stwierdził, że jego stan zdrowia jest na tyle dobry, że może opuścić szpital na własne żądanie. Nikt z personelu nie poinformował o tym jego rodziny. - Mamie udało się dodzwonić na SOR po południu. Przekazano jej informację, że trwają badania. Uspokoiło nas to i czekaliśmy na dalsze informacje. Przed godziną 20 udało nam się porozmawiać z lekarzem, który powiedział: „Czego pani oczekuje od nas, skoro pan Władysław został wypisany ze szpitala na własną prośbę”. To był szok, sytuacja nie do uwierzenia, że coś takiego miało miejsce – podkreśla Kałużny.

- Pacjent po przyjęciu do szpitala był zdezorientowany. To mogło być wynikiem urazu głowy, którego doznał. Jednak z czasem jego stan znacznie się poprawiał. Lekarz nie miał wyjścia, zgodził się na to, by pacjent wypisał się na własne żądanie – potwierdza Agnieszka Wiśniewska, rzecznik prasowy Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp.

Przez cztery doby 80-letniego pana Władysława poszukiwała policja z rodziną oraz setki mieszkańców Gorzowa. - Dziadek opuścił szpital głównym wyjściem. Jeśli kierowałby się do domu, powinien pójść na przystanek autobusowy, natomiast dziadek poszedł w przeciwnym kierunku – zauważa Sandra Wylegała.

Mimo zapewnień policji o poszukiwaniach na szeroką skalę, piątego dnia ciało seniora odnaleziono zaledwie trzysta metrów od szpitala, gdzie udzielano mu pomocy. - Kiedy znaleźliśmy go, wyglądał jakby ześlizgnął się z górki. Leżał obok żywopłotu. Nie wiadomo, jak długo czekał na pomoc, ale wiemy, że nie umarł od razu – mówi Kajetan Kałużny, wnuczek 80-latka.

- To bardzo trudny teren. Jest tam sporo drzew i miejsc, w które ciężko dojść. Trzeba zaznaczyć, że ciało zostało znalezione na prywatnej posesji, w zagłębieniu, tuż przy murze – tłumaczy podkom. Grzegorz Jaroszewicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Dlaczego lekarz wypisał mężczyznę z alzheimerem do domu? - Doszło do zaniedbania ze strony lekarza, który poniósł już konsekwencje. Został zwolniony z pracy. Taki przypadek zdarzył się pierwszy raz. To błąd ludzki, którego nie możemy wykluczyć. Jest nam przykro, że doszło do takiego zdarzenia – przeprasza Agnieszka Wiśniewska, rzecznik prasowy szpitala.

Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Pacjenta. - Szpital nie uniknie odpowiedzialności cywilno-prawnej. To nie jest sytuacja, która może zakończyć się razem ze zwolnieniem lekarza, który zawinił. To pokazało, że są braki w procedurach. Ten pan miał 80 lat, gdyby odpowiednio się nim zaopiekowano, jego sytuacja być może byłaby zupełnie inna – podkreśla Alicja Maliszewska z biura prasowego Rzecznika Praw Pacjenta.

Szczegóły sekcji zwłok jeszcze nie są znane. Wiadomo, że mężczyzna zmarł na niewydolność oddechowo-krążeniową. Okazało się też, że był zarażony wirusem COVID-19. - To była bezsensowna śmierć. Był człowiek i nagle go nie ma, tylko dlatego, że pojechał do szpitala. To absurdalne – podkreśla Sandra Wylegała.

W imieniu rodziny przekazujemy podziękowania wszystkim wolontariuszom, którzy brali udział w poszukiwaniach pana Władysława.

Uwaga TVN

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości