Prokuratura przedstawiła zarzuty dwóm mężczyznom podejrzanym o brutalny atak na młodą parę obywateli Ukrainy we Wrocławiu. Śledczy nie mają wątpliwości, że przemoc mogła mieć podłoże narodowościowe. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo jako recydywista, a policja nadal poszukuje trzeciego uczestnika napaści.
Do zdarzenia doszło w niedzielę przy ul. Okulickiego we Wrocławiu. Ofiarami byli 20-letnia Ukrainka oraz jej 21-letni partner. Z relacji pokrzywdzonych oraz nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych wynika, że para została najpierw zaczepiona przez grupę mężczyzn. Napastnicy mieli pytać kobietę o narodowość, a następnie kierować pod jej adresem obraźliwe komentarze.
Po chwili doszło do eskalacji agresji. Mężczyźni zaatakowali 21-latka, przewracając go na ziemię i zadając mu liczne ciosy. Kiedy jego partnerka próbowała go bronić, również została pobita. Według relacji kobiety jeden z napastników użył wobec niej paralizatora. W wyniku ataku doznała obrażeń głowy i ucha, które wymagały założenia szwów. Napastnicy mieli także zabrać telefon komórkowy oraz paralizator należący do pokrzywdzonych.
Już dzień po zdarzeniu policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w pobiciu.
Pierwszym z nich jest 27-letni Tomasz M., który usłyszał zarzuty pobicia oraz stosowania przemocy i gróźb wobec pokrzywdzonych z powodu ich przynależności narodowej. Prokuratura zakwalifikowała jego zachowanie jako występek o charakterze chuligańskim. Za zarzucane czyny grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Drugim zatrzymanym jest 45-letni Adam C. Mężczyzna odpowie za te same przestępstwa, jednak dodatkowo zarzucono mu działanie w warunkach recydywy, ponieważ był już wcześniej karany. W jego przypadku maksymalna kara może wynieść nawet 7,5 roku więzienia. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o zastosowanie wobec obu podejrzanych tymczasowego aresztowania.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, żaden z podejrzanych nie przyznał się do winy. Tomasz M. złożył wyjaśnienia, natomiast Adam C. odmówił składania wyjaśnień.
Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Zabezpieczono monitoring oraz liczne nagrania wykonane przez świadków. Na ich podstawie policja prowadzi działania zmierzające do ustalenia tożsamości trzeciego uczestnika ataku, który nadal pozostaje na wolności.
Nie wyklucza się również przedstawienia kolejnych zarzutów lub zmiany kwalifikacji prawnej czynu, jeśli zgromadzony materiał dowodowy wskaże na nowe okoliczności.
Według prokuratury zgromadzony materiał wskazuje, że atak mógł być motywowany narodowością pokrzywdzonych. To właśnie ten aspekt sprawy będzie jednym z kluczowych elementów prowadzonego śledztwa.
Jeżeli sąd potwierdzi ustalenia śledczych, będzie to kolejna sprawa dotycząca przestępstwa popełnionego z pobudek narodowościowych. W polskim prawie takie czyny traktowane są szczególnie poważnie i wiążą się z odpowiedzialnością karną.
Sprawa odbiła się szerokim echem po publikacji nagrania w mediach społecznościowych. Film przedstawiający atak szybko stał się jednym z najczęściej komentowanych materiałów w internecie. Do sprawy odnieśli się przedstawiciele rządu, samorządu oraz organizacji społecznych, którzy jednoznacznie potępili przemoc.
Minister spraw wewnętrznych zapewnił, że wszyscy sprawcy zostaną zatrzymani i poniosą odpowiedzialność karną. Policja apeluje jednocześnie do świadków, którzy mogą posiadać dodatkowe nagrania lub informacje dotyczące przebiegu zdarzenia, o kontakt z funkcjonariuszami.
Na obecnym etapie śledztwa dwóch mężczyzn usłyszało zarzuty, wobec obu prokuratura wnioskuje o tymczasowy areszt, a policja prowadzi intensywne poszukiwania trzeciego sprawcy. Ostateczna kwalifikacja prawna czynów oraz zakres odpowiedzialności podejrzanych będą zależeć od wyników dalszego postępowania i zgromadzonych dowodów.
Brutalny atak na ukraińską parę we Wrocławiu. Dwóch mężczyzn z zarzutami, trzeci sprawca wciąż poszukiwany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze