Spokojny sobotni poranek w Jordanowie Śląskim zamienił się w dramat. 7 lutego 2026 roku, nad ranem, w jednym z domów jednorodzinnych wybuchł pożar, który w krótkim czasie objął cały budynek. Ogień był bezlitosny — dom spłonął doszczętnie, a trzyosobowa rodzina straciła dorobek całego życia.
Pożar rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Płomienie objęły całą nieruchomość, nie pozostawiając szans na uratowanie wyposażenia ani osobistych rzeczy mieszkańców. Zniszczeniu uległo wszystko — od odzieży i sprzętów codziennego użytku, po pamiątki rodzinne, dokumenty i całe wyposażenie domu.
Na szczęście w chwili wybuchu pożaru domowników nie było w środku, dzięki czemu nikt nie odniósł obrażeń. To jedyny promień ulgi w tej dramatycznej sytuacji.
Do walki z żywiołem zadysponowano 9 jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej, a także strażaków z Wrocławia, Kątów Wrocławskich i Strzelina. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin i wymagała intensywnych działań, w tym dogaszania zarzewi ognia.
— Nasza jednostka została zadysponowana do pomocy przy dogaszaniu pogorzeliska — informuje OSP Sobótka Zachodnia.
Mimo ogromnego zaangażowania strażaków, budynku nie udało się uratować.
Dom nie nadaje się do zamieszkania. Został całkowicie zniszczony przez ogień, co oznacza, że rodzina nie ma dokąd wrócić. Obecnie pozostaje pod opieką gminy oraz bliskich, jednak sytuacja jest niezwykle trudna — szczególnie w środku zimy.
Jak podkreśla siostra poszkodowanego mężczyzny, straty materialne są ogromne, a odbudowa życia od podstaw wymaga czasu, wsparcia i środków finansowych.
W internecie uruchomiona została zbiórka pomocowa, której celem jest wsparcie Agnieszki, Janka i ich syna Kuby w tym najtrudniejszym momencie. Zebrane środki mają pomóc rodzinie przetrwać pierwsze tygodnie po tragedii i rozpocząć proces odbudowy codziennego życia.
Pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na:
zakup podstawowej odzieży, obuwia i artykułów higienicznych,
zapewnienie i wyposażenie tymczasowego miejsca pobytu,
pierwsze prace porządkowe oraz zabezpieczenie terenu pogorzeliska.
Jednej nocy Agnieszka, Janek i Kuba stracili dom, poczucie bezpieczeństwa i stabilność, którą budowali przez lata. Dziś potrzebują solidarności i wsparcia ludzi dobrej woli.
Każda pomoc — nawet najmniejsza — ma ogromne znaczenie. W takich chwilach to właśnie wspólnota i ludzka empatia pozwalają stanąć na nogi po tragedii.
Koszmarny pożar w Jordanowie Śląskim. Dom spłonął doszczętnie, trzyosobowa rodzina straciła wszystko
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze