W jednej z małych wsi na Dolnym Śląsku rozgrywał się dramat, którego przez wiele miesięcy nikt nie chciał zauważyć. Herkules to dorosły, duży pies, który waży zaledwie 9,25 kilograma. Skrajnie zagłodzony, odwodniony i wyniszczony chorobami konał na podwórku na oczach ludzi. Mimo że w pobliżu znajdowała się klinika weterynaryjna oraz klinika dla koni, zwierzę przez długie miesiące pozostawało bez pomocy.
To jedna z tych historii, po których człowiek przez długi czas nie potrafi dojść do siebie. Historii, która boli bardziej dlatego, że temu cierpieniu można było zapobiec. Herkules był cieniem psa — wychudzony do granic możliwości, z zapadniętymi oczami i ciałem pokrytym stanami zapalnymi.
Przez wiele miesięcy konał na podwórku. Na oczach ludzi. Na oczach sąsiadów. Każdego dnia gasł coraz bardziej, a nikt nie reagował.
Kiedy wolontariusze Fundacji Most Nadziei odebrali Herkulesa interwencyjnie, jego stan był krytyczny. Pies z trudem utrzymywał się na nogach. Upadał z wycieńczenia. Miał ropną wydzielinę z oczu, wrzód rogówki i ciało pokryte bolesnym świerzbem. Widoczne były wyłysienia, przebarwienia i rany.
Jeszcze bardziej dramatyczny był stan jego jamy ustnej. Silny kamień nazębny, odsłonięte szyjki zębowe, ruchome zęby oraz zapalenie dziąseł sprawiały, że każdy kęs musiał być cierpieniem. Pazury były tak przerośnięte, że utrudniały chodzenie. Wyniki badań wykazały silną anemię, stany zapalne, obniżony poziom potasu i problemy z wątrobą.
Lekarze nie mają wątpliwości — Herkules cierpiał od bardzo dawna.
„Brakuje mi słów, aby cokolwiek w tym przypadku nagrać i powiedzieć. Dawno nie miałem psa w tak krytycznym stanie. Najgorsze jest jednak to, że właściciel tego zwierzęcia — który odpowie za to przed sądem, bo mu nie odpuścimy — mieszkał dosłownie obok miejsca, gdzie znajduje się klinika weterynaryjna i klinika dla koni.
Ten pies konał na podwórku przez wiele miesięcy. Ludzie go widzieli. Widzieli jego cierpienie, jego stan, to jak gaśnie… i nikt nie reagował.
Dopiero jedna kobieta — pani Iga — miała odwagę zgłosić tę tragedię. Dziękujemy jej z całego serca, bo być może uratowała Herkulesowi życie.”
— Wolontariusz Fundacji Most Nadziei, który odbierał Herkulesa interwencyjnie.
To właśnie pani Iga przerwała miesiące cierpienia psa. Jedno zgłoszenie sprawiło, że Herkules dostał szansę na walkę o życie. Dziś przebywa w klinice, gdzie lekarze robią wszystko, aby go uratować. Jego stan nadal określany jest jako bardzo ciężki, ale walka trwa.
Fundacja zapowiada, że nie odpuści sprawy. Wolontariusze będą walczyć o sprawiedliwość dla Herkulesa, a odpowiedzialny za jego cierpienie człowiek ma odpowiedzieć przed sądem.
Sprawę pro bono poprowadzi Katarzyna Piątkowska-Zagiczek z Kancelarii Piątkowscy.
Herkules przez wiele miesięcy umierał w samotności, bólu i przerażeniu. Dziś po raz pierwszy ktoś walczy o niego naprawdę.
Walka o życie Herkulesa trwa. I choć jego ciało jest skrajnie wyniszczone, on nadal chce żyć.
Materiał dotyczący interwencji: Facebook Reel – sprawa Herkulesa
HERKULES KONAŁ TUŻ OBOK KLINIKI WETERYNARYJNEJ. Dramat psa z Dolnego Śląska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze