Wypadek motocyklisty, quada czy poważny uraz podczas sportu może w jednej chwili doprowadzić do uszkodzenia nerwów odpowiadających za ruch i czucie całej ręki. Dla pacjenta oznacza to często długie leczenie, kilka operacji i miesiące rehabilitacji. Takimi przypadkami zajmują się specjaliści Kliniki Ortopedii, Traumatologii Narządu Ruchu i Chirurgii Ręki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Niektóre operacje trwają wiele godzin. Lekarze pracują w powiększeniu, a przy najbardziej skomplikowanych zabiegach korzystają z mikroskopu operacyjnego. Łączą nerwy, których średnica wynosi zaledwie kilka milimetrów, wykorzystując specjalistyczne narzędzia i bardzo cienkie nici.
Tak wygląda leczenie części pacjentów z uszkodzeniem splotu ramiennego – jednym z najpoważniejszych urazów nerwów obwodowych.
Splot ramienny to sieć nerwów odpowiadających między innymi za ruch oraz czucie kończyny górnej. Do jego uszkodzenia może dojść w wyniku bardzo silnego pociągnięcia lub rozciągnięcia.
Takie urazy często są konsekwencją wypadków komunikacyjnych. Szczególnie narażeni są motocykliści, ale podobne obrażenia mogą powstać również podczas wypadków na quadach, rowerach czy w trakcie uprawiania sportów zimowych.
W najcięższych przypadkach dochodzi do awulsji, czyli wyrwania korzeni nerwowych ze struktur rdzenia kręgowego.
– Tego typu urazy wymagają bardzo precyzyjnego planowania. Nie ma dwóch identycznych uszkodzeń splotu ramiennego, dlatego rekonstrukcję trzeba zaplanować indywidualnie dla każdego pacjenta – mówi prof. Paweł Reichert, kierownik Kliniki Ortopedii, Traumatologii Narządu Ruchu i Chirurgii Ręki USK we Wrocławiu.
Leczenie może być wieloetapowe. W zależności od rodzaju i rozległości obrażeń lekarze wykonują rekonstrukcje nerwów, a także transfery nerwowe. Polegają one na wykorzystaniu sprawnego nerwu lub jego części do odtworzenia funkcji nerwu, który został uszkodzony.
Efektów nie można oczekiwać od razu. Nerwy regenerują się bardzo powoli, dlatego na poprawę funkcji kończyny pacjent może czekać wiele miesięcy.
Jednym z pacjentów wrocławskiej kliniki jest mężczyzna, który w wyniku wypadku na quadzie doznał rozległego uszkodzenia obu splotów ramiennych.
Jego leczenie wymagało kilku etapów. Pacjent przeszedł już cztery operacje, a kolejne zabiegi oraz rehabilitacja mają pozwolić na stopniowe odzyskiwanie funkcji kończyn.
W takich przypadkach nie zawsze możliwy jest powrót do sprawności sprzed wypadku. Celem leczenia może być również odzyskanie konkretnych, najbardziej potrzebnych funkcji ręki.
Klinika zajmuje się nie tylko chirurgią nerwów obwodowych. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest jedynym na Dolnym Śląsku centrum leczenia urazów mnogich, czyli centrum politraumy.
Trafiają tam pacjenci z bardzo ciężkimi obrażeniami, którzy często potrzebują jednoczesnej pomocy wielu specjalistów.
W przypadku urazu wielonarządowego o kolejności leczenia decyduje zespół politraumy. W jego skład w pierwszej kolejności wchodzą między innymi anestezjolog, chirurg ogólny i ortopeda. Po przeprowadzeniu badań lekarze ustalają, które obrażenia są najpoważniejsze i który zespół powinien rozpocząć leczenie.
– Najtrudniejsze przypadki wymagają nie tylko doświadczenia pojedynczego operatora. Potrzebna jest współpraca wielu specjalistów i umiejętność podejmowania decyzji w bardzo krótkim czasie. To doświadczenie buduje się latami, przede wszystkim poprzez pracę z pacjentami, ale również poprzez systematyczne szkolenie i trening – podkreśla prof. Paweł Reichert.
Rocznie w klinice operowanych jest około 3,5 tysiąca pacjentów. Wykonywane są między innymi endoprotezoplastyki wszystkich stawów, zabiegi u pacjentów po urazach oraz operacje z zakresu chirurgii ręki.
Klinika posiada również certyfikat FESSH – Europejskiej Federacji Towarzystw Chirurgii Ręki.
Wrocławska klinika znalazła się także w gronie dwóch polskich ośrodków posiadających certyfikat AO Trauma.
To międzynarodowa organizacja zrzeszająca lekarzy zajmujących się między innymi traumatologią narządu ruchu, edukacją oraz badaniami naukowymi. Certyfikacja oznacza konieczność spełnienia określonych wymagań dotyczących między innymi liczby i trudności wykonywanych operacji, poziomu powikłań i zakażeń oraz organizacji pracy.
Proces uzyskania certyfikatu trwał około roku. Ważne było również to, aby w jednym ośrodku pracowało co najmniej trzech lekarzy posiadających certyfikaty AO.
Dla zespołu oznaczało to także możliwość dalszego rozwoju. Lekarze odbywali staże w certyfikowanych ośrodkach zagranicznych, między innymi w Niemczech.
Lekarze wrocławskiej kliniki nie ograniczają się jednak do zdobywania doświadczenia podczas codziennej pracy.
Dużą częścią działalności jest szkolenie. System edukacyjny AO obejmuje kursy podstawowe, zaawansowane oraz kursy typu master. Szczególne znaczenie mają szkolenia na nieutrwalonych preparatach ludzkich, które pozwalają lekarzom przećwiczyć techniki operacyjne w warunkach treningowych.
W ubiegłym roku takie kursy master AO po raz pierwszy odbyły się na kampusie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Podczas zajęć lekarze mogą między innymi przećwiczyć dostęp operacyjny, pracę z instrumentarium czy konkretne techniki rekonstrukcyjne. Dzięki temu mają możliwość doskonalenia umiejętności jeszcze zanim wykorzystają je podczas rzeczywistego zabiegu.
– Kursy AO mają taką samą strukturę i program niezależnie od tego, czy odbywają się we Wrocławiu, Stanach Zjednoczonych czy Japonii. Dzięki temu lekarze z różnych krajów uczą się według tych samych zasad i na tym samym poziomie wiedzy. Kursy kadawerowe dają natomiast możliwość praktycznego przećwiczenia technik operacyjnych – wyjaśnia prof. Paweł Reichert.
W przypadku najcięższych urazów sama operacja jest dopiero początkiem długiej drogi.
Pacjent może wymagać kilku zabiegów, a później wielomiesięcznej rehabilitacji. W przypadku rekonstrukcji nerwów na efekty trzeba czekać, ponieważ ich regeneracja jest bardzo powolna.
Dlatego w leczeniu takich pacjentów równie ważne jak doświadczenie chirurga są współpraca całego zespołu, właściwe zaplanowanie kolejnych etapów leczenia i rehabilitacja.
Wrocławska klinika łączy te elementy z działalnością dydaktyczną. Lekarze szkolą się w Polsce i za granicą, a jednocześnie przekazują swoje doświadczenie kolejnym zespołom.
W najtrudniejszych przypadkach liczy się bowiem nie tylko to, co lekarz potrafi zrobić podczas wielogodzinnej operacji. Równie ważne jest doświadczenie zdobywane przez lata, umiejętność pracy zespołowej i ciągłe doskonalenie technik, od których później może zależeć sprawność pacjenta.
Ułamek sekundy na drodze, godziny pod mikroskopem. We Wrocławiu operują najcięższe urazy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze