Przedstawiciele branży turystycznej w całej Polsce mają dość obecnej sytuacji i domagają się zlikwidowania obostrzeń, aby umożliwić im dalszą pracę.
Przedstawiciele branży turystycznej obawiają się, że niedługo może dojść do masowych bankructw, jeśli nie zmieni się sytuacja z obostrzeniami w Polsce.
Reprezentanci branży domagają się rozluźnienia obostrzeń i jasnych informacji dotyczących pomocy, której wiele z nich nie otrzymało wcale. Chcą także konsultacji w sprawie wszelkich decyzje z nimi związanych.
Sytuację pogarszają również skumulowane ferie - pomimo że stoki nie działają, jest na nich pełno osób z dziećmi, jeżdżących na sankach i jabłuszkach i chcących wyrwać się z domu chociaż na chwilę. Drogi do miast popularnych wśród turystów są tragicznie zakorkowane. Bez względu na obostrzenia rządowe, w miejscowościach górskich są tłumy odwiedzających. Jednakże co z tego, skoro nie mają z tego korzyści lokalni przedsiębiorcy, którym brakuje już sił?
Przedsiębiorcy twierdzą, że rząd nie reaguje na żadne z ich próśb. Dla wielu z nich to jedyny sposób zarobku na życie, przez co w niedługim czasie mogą nastąpić masowe bankructwa.
Nie ma co tu ukrywać, problemy finansowe mieszkańców przekładają się na budżet gminny. W Szczyrku 90 procent dochodów gminnego budżetu tworzą przychodzą z turystyki.
- poinformował Antoni Byrda, burmistrz Szczyrku, który jest miejscowością typowo turystyczną, zwłaszcza zimą.
Rząd nie jest dobrze poinformowany o zakresie pomocy, jaka jest potrzebna przedsiębiorcom. Stoki są zamknięte dla narciarzy czy snowboardzistów, a otwarte dla rzeszy saneczkarzy, którzy korzystają z nich nie zachowując norm sanitarnych.
Reklama
Ww grudniu, gdy stacje narciarskie były otwarte, kontrolowała je policja, sprawdzane było zachowywanie reżimu sanitarnego przez pracowników i odwiedzających na stokach. Te sporty nie stwarzają zagrożenia epidemiologicznego.
Branża turystyczna w kryzysie. Domaga się złagodzenia obostrzeń
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze