Codzienny wysiłek w trosce o zdrowotne bezpieczeństwo pasażerów i pracowników, wyścig z czasem, aby nadążyć za dynamicznymi zmianami prawnymi – to tylko niektóre z wyzwań, którym miejski przewoźnik musiał podołać od wybuchu pandemii. Mimo spadku liczby pasażerów i pieniędzy z biletów MPK jeździ więcej, a służby sanitarne nie odnotowały ogniska koronawirusa w komunikacji miejskiej.
Największym wyzwaniem od 4 marca 2020 roku, gdy stwierdzono w Polsce pierwszy przypadek COVID-19, było zachowanie ciągłości funkcjonowania komunikacji miejskiej.
– MPK jest krwioobiegiem miasta. Mimo spadku liczby pasażerów rozwiązaniem, aby poradzić sobie z szybko zmieniającą się sytuacją pandemiczną nie było ograniczanie kursów. Postawa naszych pracowników zasługuje na szacunek pod wieloma względami – podkreśla prezes MPK Wrocław Krzysztof Balawejder i wylicza:
Dynamicznie zmieniające się przepisy
W pandemicznym czasie nie tylko wirus był wyzwaniem, ale również nagłe zmiany przepisów. Oznaczało to nowe rozkłady jazdy, zmiany grafików pracy kierujących, przygotowanie informacji pasażerskiej itp.
Wprowadzone zostały ograniczenia w liczbie przewożonych pasażerów komunikacji miejskiej. MPK Wrocław stało i stoi na stanowisku, że obowiązkiem kierujących jest bezpieczne przewożenie pasażerów, a nie na liczenie ich na każdym przystanku – co dodatkowo generowałoby niebotyczne opóźnienia.
Zgodnie z zapewnieniem pracodawcy, firma w postępowaniu sądowym udzieliła pomocy prawnej pracownikom.
Mniej pasażerów i pieniędzy, a MPK jeździ więcej
Pomimo że pieniądze z biletów nie zasilają budżetu MPK, tylko miejską kasę, to kondycja przewoźnika jest pochodną stanu finansów samorządu. A miasto boleśnie odczuło spadek liczby pasażerów i wpływów ze sprzedaży biletów.
Podsumować te liczby można krótko: istotnie niższe wpływy, a koszty wyższe (nie licząc gigantycznych nakładów inwestycyjnych i remontowych).
Bezpieczeństwo nie ma ceny
Od wybuchu pandemii MPK podeszło priorytetowo do bezpieczeństwa sanitarnego i wydało przeszło milion złotych na dodatkowe działania:
Mieszkańcy niestety chorują, ale nie z powodu podróży tramwajem czy autobusem. Instytut Kocha przeanalizował dziesiątki tysięcy przypadków i stwierdził, że w transporcie zbiorowym zakaziło się… 0,2 proc. chorych. Mimo tego MPK zdecydowało, że powyższe dodatkowe działania sanitarne staną się standardowymi procedurami w spółce, nawet po minięciu pandemii.
Pomocna dłoń
Praca w MPK to służba mieszkańcom, ale nie tylko na niwie komunikacyjnej. Pandemia uwidoczniła, jak wiele grup społecznych gorzej radzi sobie w covidowych realiach. Ekipa MPK kolejny raz stanęła na wysokości zadania, angażując się w akcje pomocowe:
Gotowi na trzecią falę
Pierwszy rok walki z pandemią za MPK, jednak zagrożenie wciąż jest realne.
– Wciąż działamy na wysokich obrotach i wyciągamy wnioski z lekcji, jaką udzieliły nam dwie poprzednie fale. Priorytetowo traktujemy procedury i zasady bezpieczeństwa, ale jeszcze większą uwagę przyłożymy do działań edukacyjnych – zapowiada prezes MPK.
– Komunikacja miejska jest dla mnie priorytetem. Robimy wszystko, aby zapewnić naszym mieszkańców maksymalnie wysoki standard podróży – także jeśli chodzi o kwestie związane z pandemią. Spółka regularnie czyści pojazdy, jednak najwięcej zależy od nas samych. Maseczka, dystans społeczny, dezynfekcja. Proszę pamiętajmy o tych prostych zasadach i korzystajmy bez obaw z komunikacji miejskiej, ale zawsze z maseczką – dodaje Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze