To miały być miejsca, gdzie sprzedaje się ubrania, książki i niepotrzebne rzeczy. Tymczasem coraz częściej stają się przestrzenią do zadawania cierpienia. W internecie pojawiło się nowe, wyjątkowo brutalne oblicze przemocy rówieśniczej. Nastolatki „wystawiają” swoich kolegów na sprzedaż, dodając ich zdjęcia, poniżające opisy i fikcyjne ceny. Eksperci alarmują: to nie żart. To cyberprzemoc, która może zostawić ślady na całe życie.
Jeszcze niedawno rodzice i nauczyciele kojarzyli cyberprzemoc głównie z komentarzami w mediach społecznościowych, obraźliwymi wiadomościami czy prześmiewczymi filmami publikowanymi w sieci. Dziś przemoc znalazła nowe miejsce — platformy sprzedażowe.
Mechanizm jest prosty i jednocześnie przerażający. Ktoś zakłada konto, wybiera zdjęcie kolegi lub koleżanki, tworzy fałszywe ogłoszenie i nadaje mu formę zwykłej oferty sprzedaży. Człowiek zostaje przedstawiony jak rzecz. Jak przedmiot, który można wycenić, ocenić i skomentować.
Jedno z takich ogłoszeń zawierało opis, który trudno przytoczyć bez poczucia szoku: imię dziecka zastąpiono obraźliwym określeniem, dodano cenę oraz brutalny komentarz mający upokorzyć ofiarę. W kategorii sprzedażowej pojawiła się sugestia, że chodzi o zwykły przedmiot, a nie o żywego człowieka.
Za takim „żartem” stoi jednak konkretna osoba. Dziecko, które może zobaczyć swoje zdjęcie w internecie, przeczytać komentarze rówieśników i poczuć, że cała społeczność skierowała przeciwko niemu swoją uwagę.
Specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem dzieci w sieci podkreślają, że sprawcy często próbują tłumaczyć swoje działania jako „żarty”. Problem w tym, że dla osoby zaatakowanej nie jest to zabawa.
— Celem takich publikacji jest upokorzenie konkretnej osoby, odebranie jej poczucia bezpieczeństwa i wystawienie na publiczne pośmiewisko — wskazują eksperci zajmujący się monitorowaniem zagrożeń w internecie.
Fałszywe ogłoszenia zawierają często:
To właśnie ten element jest szczególnie niepokojący. Wycena człowieka nie jest przypadkowym dodatkiem. Ma symbolicznie pokazać ofierze: „jesteś rzeczą, można cię oceniać i wystawić na sprzedaż”.
Jeszcze większe obawy budzi fakt, że część takich treści może być automatycznie podpowiadana kolejnym użytkownikom przez systemy rekomendacji.
Algorytmy platform internetowych analizują popularność ofert i zachowania użytkowników. Nie zawsze jednak potrafią rozpoznać, że dana publikacja nie jest zwykłym ogłoszeniem, lecz narzędziem przemocy.
W efekcie obraźliwa treść może dotrzeć do większej liczby osób, zwiększając skalę krzywdy.
To pokazuje ważny problem współczesnego internetu: technologia potrafi bardzo szybko rozpowszechniać treści, ale nie zawsze rozumie ich znaczenie społeczne i emocjonalne.
Reakcje nauczycieli i osób pracujących z młodzieżą pokazują, że skala problemu budzi ogromne emocje.
„To nie są głupie żarty. To przemoc, hejt, wyśmiewanie i wykluczanie” — zwracają uwagę pedagodzy. Ich zdaniem niepokojące jest nie tylko zachowanie sprawców, ale także milczenie osób, które widzą takie treści i nie reagują.
Bo cyberprzemoc rzadko działa samotnie. Potrzebuje widowni. Każde udostępnienie, komentarz czy reakcja mogą stać się kolejnym ciosem dla osoby zaatakowanej.
Badania dotyczące przemocy internetowej wśród młodych osób pokazują, że doświadczenie publicznego upokorzenia może prowadzić do poważnych konsekwencji: lęku, wycofania, obniżenia samooceny, problemów z nauką, a w najtrudniejszych przypadkach także do kryzysów psychicznych.
Dla dorosłego obserwatora może wyglądać to jak „jeden wpis w internecie”. Dla dziecka może być to wydarzenie, które zmienia sposób patrzenia na siebie i innych ludzi.
Internet nie zapomina szybko. Usunięcie ogłoszenia nie zawsze oznacza zakończenie problemu. Zrzuty ekranu, komentarze i kopie treści mogą krążyć dalej.
Najważniejsza jest reakcja. Nie wolno bagatelizować takich sytuacji ani tłumaczyć ich słowami: „dzieci tak mają”.
Rodzice i nauczyciele powinni:
Największym zagrożeniem nie jest tylko sam sprawca. Jest nim także obojętność otoczenia.
Bo za każdym takim „ogłoszeniem” nie stoi produkt. Nie stoi rzecz. Stoi człowiek — dziecko, które może zostać zranione przez coś, co dla kogoś innego było tylko kliknięciem.
Kupię, sprzedam, wyśmieję. Dzieci wyceniają i wystawiają rówieśników na sprzedaż. Szokująca nowa twarz cyberprzemocy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze