W niedzielę, 22 lutego 2026 roku, w centrum Wrocławia odbyła się manifestacja upamiętniająca dwie bolesne daty dla Ukrainy i całej Europy: rozpoczęcie rosyjskiej agresji w 2014 roku oraz pełnoskalową inwazję z 24 lutego 2022 roku. Wydarzenie zgromadziło kilkadziesiąt osób – Polaków i Ukraińców – którzy wspólnie wyrazili sprzeciw wobec wojny, terroru i dezinformacji.
Uczestnicy zebrali się pod Pomnikiem Ofiar Zbrodni Katyńskiej – miejscem o szczególnym znaczeniu historycznym. Wybór tej lokalizacji nie był przypadkowy. Zbrodnia katyńska, dokonana przez sowieckie NKWD na tysiącach polskich oficerów, do dziś pozostaje symbolem bezkarności totalitarnego systemu i bólu, który przez dekady domagał się prawdy.
Organizatorzy podkreślali, że tragedia Polski i współczesna tragedia Ukrainy mają wspólne źródło – imperialną politykę Moskwy i pogardę wobec ludzkiego życia. – Chcemy połączyć polską i ukraińską pamięć. To dramaty, które łączy ten sam mechanizm przemocy i kłamstwa – mówili uczestnicy.
W manifestacji wzięła udział także p.o. Konsula Generalnego Ukrainy we Wrocławiu, która podkreśliła znaczenie międzynarodowej solidarności i wdzięczność wobec Polaków za wsparcie okazywane od pierwszych dni pełnoskalowej wojny.
Podczas wystąpień wielokrotnie powracał temat rosyjskiej wojny informacyjnej. Zgromadzeni zwracali uwagę, że współczesny konflikt to nie tylko działania militarne, lecz także systematyczna propaganda, próby skłócania społeczeństw i sianie nieufności między Polakami a Ukraińcami.
Mówiono o potrzebie krytycznego myślenia, weryfikowania informacji i wspólnego przeciwstawiania się manipulacjom. – Dezinformacja jest bronią równie groźną jak rakiety. Jeśli pozwolimy się podzielić, agresor osiągnie swój cel bez jednego wystrzału – podkreślano ze sceny.
Kulminacyjnym momentem wydarzenia był mocny, symboliczny performance. Uczestnicy zaprezentowali manekin przedstawiający Władimir Putin z ciemnymi, rozpostartymi skrzydłami. Postać stylizowana na „anioła śmierci” miała uosabiać zniszczenie, jakie wojna przyniosła ukraińskim miastom – Buczy, Mariupolowi czy Charkowowi – oraz tysiącom rodzin.
Manekin oblano sztuczną krwią – symbolem ofiar cywilnych – a następnie w zdecydowanym geście połamano jego skrzydła. Ten akt nie był wyrazem agresji, lecz teatralnym sprzeciwem wobec przemocy i bezkarności. Złamane skrzydła miały oznaczać kres imperialnych ambicji i nadzieję na upadek systemu opartego na strachu.
W ciszy, która zapadła po performansie, wielu uczestników trzymało zapalone znicze i zdjęcia zniszczonych ukraińskich miast. Niektórzy nie kryli wzruszenia.
Manifestacja we Wrocławiu była nie tylko wyrazem pamięci o ofiarach, lecz także demonstracją wspólnoty. Polskie i ukraińskie flagi powiewały obok siebie, a uczestnicy wielokrotnie podkreślali, że w obliczu agresji i dezinformacji najważniejsza jest solidarność.
W trzecią rocznicę pełnoskalowej inwazji przypomniano, że wojna wciąż trwa, a jej skutki wykraczają daleko poza linię frontu. Niedzielne wydarzenie było dowodem, że pamięć i sprzeciw mogą przybrać formę sztuki – mocnej, poruszającej i jednoznacznej w swoim przesłaniu.
Krew na skrzydłach anioła śmierci. Wrocław przeciwko terrorowi i propagandzie. Wstrząsający performance w rocznicę inwazji
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze