Reklama

Z Tajlandii do Oławy. 43 dni, 17 tys. km, 11 krajów i trzy legendy FSO. 2 Fiaty 125p i Polonez, które po 45 latach wróciły do Polski

Redaktorzy
12/04/2026 20:08

43 dni, 17 tysięcy kilometrów i droga przez pół świata zakończona w jednym miejscu – Muzeum Motoryzacji WENA. Właśnie tam dotarła niezwykła wyprawa „Z ziemi Tajskiej do Polski”, udowadniając, że dla pasji nie ma rzeczy niemożliwych. Powrót legend na własnych kołach. Pod koniec lutego z tropikalnej wyspy Phuket w Tajlandia wyruszyła niezwykła ekipa pięciu śmiałków. Ich cel? Sprowadzić do Polski trzy klasyczne auta: dwa Fiaty 125p z 1978 roku i Poloneza „Borewicza” z 1980 roku. Co najciekawsze – samochody te zostały wyeksportowane do Azji ponad 40 lat temu i tam… przetrwały do dziś. Pomysłodawcą wyprawy był Paweł Frączyk, na co dzień mieszkający w Tajlandii. Do projektu dołączył m.in. wrocławianin Grzegorz Kapsa – pasjonat klasycznej motoryzacji, dla którego była to podróż życia.

Wielka podróż starych legend

Wszystko zaczęło się w Tajlandia, gdzie uczestnicy kupili trzy klasyczne auta – dwa Fiaty 125p i Poloneza. Co w tym niezwykłego? Samochody te zostały sprzedane do Azji… 45 lat temu. Po dekadach odnaleziono je i kupiono za zaledwie 700 dolarów za sztukę, by następnie wrócić nimi do Polski – na własnych kołach.

17 tysięcy kilometrów przygody

Trasa wyprawy prowadziła przez imponującą liczbę krajów. Uczestnicy przejechali 17 tys. km przez:
Tajlandia, Laos, Chiny, Kazachstan, Rosja, Gruzja, Turcja, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja, Czechy i wreszcie Polska.

Reklama

To była podróż przez upały i śnieg, przez wielkie metropolie i zapomniane drogi. Nie brakowało awarii i trudnych momentów, ale stare samochody dały radę – dojechały do celu.

Finał w Oławie

Meta znajdowała się w Oława, gdzie uczestników przywitano niemal jak bohaterów. To właśnie tam, w Muzeum Motoryzacji WENA, samochody rozpoczną swoje „drugie życie” – już nie na trasie, ale jako wyjątkowa część ekspozycji.

 

Historia, która inspiruje

To nie była zwykła podróż. To opowieść o pasji do motoryzacji, o sentymencie do polskich klasyków i o odwadze, by zrealizować szalony pomysł.

Reklama

Bo kto kupuje 45-letnie auta na drugim końcu świata, żeby wrócić nimi do Polski?

Jak się okazuje – są tacy ludzie. I właśnie dzięki nim takie historie się zdarzają.

Pod postem Muzeum Motoryzacji WENA pojawiło się mnóstwo komentarzy pełnych podziwu i emocji. Internauci nie kryją zachwytu nad wyczynem uczestników wyprawy i… poczucia humoru.

Jeden z komentarzy szybko przyciągnął uwagę:

„Proponuję, by 11 kwietnia ustanowić świętem narodowym – na powrót 3 aut FSO z Tomkiem na czele i ekipą, jak powrót Piłsudskiego do Polski i odzyskanie niepodległości 11 listopada ???? Szacun Ekipa za wasz wyczyn i determinację!!! Brawo, brawo, brawoooo!”

Reklama

Nie brakowało też uznania dla samych samochodów:

„Tak prymitywne wozy i dały radę ???? gratulacje pomysłu ???? super, że szczęśliwie dotarliście do Oławy ????????????????????”

Niektórzy odnosili się do własnych doświadczeń za kierownicą klasyków:

„Brawo, że wam się chciało jechać autami 51-letnimi przez pół świata – to wyczyn, gratulacje! Ja dużym fiatem + N126 z Kielc do Krakowa i z powrotem i miałem dość...”

Komentarze pokazują jedno – ta wyprawa zrobiła ogromne wrażenie nie tylko na miłośnikach motoryzacji. To historia, która poruszyła ludzi i przypomniała, że pasja, odwaga i odrobina szaleństwa potrafią stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

Reklama

Z Tajlandii do Oławy. 43 dni, 17 tys. km, 11 krajów i trzy legendy FSO. 2 Fiaty 125p i Polonez, które po 45 latach wróciły do Polski

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/04/2026 20:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości