Reklama

Wpadli złodzieje torów. Rozkradali linię Jelenia Góra - Lwówek Śląski

21/09/2021 20:50

Jeden ze sprawców został zatrzymany na gorącym uczynku. Drugi uciekł. Policjanci ustalają jego dane. Kolej szacuje powstałe w wyniku kradzieży straty.

Po raz kolejny na linii kolejowej 283 z Jeleniej Góry przez Wleń do Lwówka Śląskiego doszło do zatrzymania sprawców kradzieży kolejowej infrastruktury. Całe zdarzenie miało miejsce w piątek 17 września w okolicach Wlenia. Jak wyjaśnia nam inspektor Krzysztof Kukliński z Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei we Wrocławiu sprawców udało się zatrzymać dzięki informacji od mieszkańców.

Otóż jeden z okolicznych mieszkańców, który wybrał się na spacer zauważył podejrzane osoby, które znajdowały się na torowisku. Z racji tego, iż pochodził on z „kolejowej rodziny” i wie, kto i jak zarządza obecnie infrastrukturą na tej linii kolejowej nabrał podejrzeń i natychmiast zadzwonił do komendanta Straży Ochrony Kolei w Jeleniej Górze. Wprawdzie ten był tego dnia poza służbą, ale jak tylko usłyszał o podejrzeniach mężczyzny natychmiast poinformował o tym pracowników z posterunku i ci wyjechali w trasę.

Reklama

Złodzieje kradzieży dokonywali nie w centrum miasta, a w znacznej odległości od siedzib ludzkich, mimo to inspektorzy po dotarciu w okolice Wlenia nie mieli większych trudności z ich zlokalizowaniem. Złodziei zaskoczyli w momencie, kiedy ci przy pomocy palników rozcinali szyny. Jednego z mężczyzn udało się zatrzymać, drugi zdołał jednak uciec.

O zdarzeniu powiadomiono policję. Na miejscu pojawił się patrol z Lwówka Śląskiego. Jak potwierdza nam sierż. Olga Łukaszewicz, oficer prasowa lwóweckiej policji zatrzymany mężczyzna to 31- latek z poza powiatu lwóweckiego. Policjanci w trakcie czynności zabezpieczyli butle, palniki oraz łomy. W pobliżu zlokalizowani także samochody, którymi przyjechali złodzieje.

Reklama

Jak się okazuje tym udało się rozmontować spory kawałek torowiska. Szyny cieli na niespełna dwumetrowe odcinki i składowali na pobliskiej leśnej drodze skąd mieli je zabrać autami. Do tego wykręcali śruby i zabierali wszystkie inne metalowe elementy torowiska.

Powstałe w wyniku kradzieży straty oszacuje specjalna komisja. Inspektor Krzysztof Kukliński z Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei we Wrocławiu zachęca wszystkich, którzy mają wiedzę o kradzieżach bądź dewastacji infrastruktury kolejowej do zgłaszania takich przypadków pod numer 22 474 00 00 lub pod numer alarmowy 112.

Reklama

tekst i foto: lwowecki.info

Ostatni pociąg niezwykle malowniczą Koleją Doliny Bobru pojechał 11 grudnia 2016 roku.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sibilski - niezalogowany 2021-09-21 22:02:39

    My we Lwofku pracę mamy tory na złom rozkręcamy tu szyneczka, tam śrubeczka i uzbiera się wódeczka śwagier most właśnie rozcina bedzie z tego skrzynka wina a pucionguf tu nie chcemy dryndom wszendzie dojedziemy no bo puciong, proszę pana wynalazek to szatana! sołtys kunia wypucuje cieszą się marczowskie luјe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Rachwalski - niezalogowany 2021-09-24 17:29:46

    Widzę że masz Rachwalski jakąś traumę z gwałtem w Lwówku, prawie mi cię żal id ioto. Śmi erdzi od ciebie gó wnem bo masz ciągle ryj otwarty. Poproś starego żeby po wyjęciu fi uta z twego ty łka mył go zanim ci zapakuje w ja pę. To rozwiąże problem.

    • Zgłoś wpis
  • Adrian Janda - niezalogowany 2021-09-24 17:44:16

    O, to ten sam Rachwalski tutaj nawala hejtem na Lwówek, który wyprowadzał kasę z Kolei Dolnośląskich do kieszeni swojej i swoich kochanek. Cóż, po tym gościu trudno spodziewać się czegoś lepszego. "Działaczka Biedronia odchodząc ze spółki dostała odprawę. Zdecydował o tym... jej ukochany! Odrowska startuje z 8. miejsca na liście Wiosny do Parlamentu Europejskiego na Dolnym Śląsku. Zapowiada walkę o lepsze warunki pracy dla nauczycieli i wyższe wynagrodzenia w sektorze publicznym. Domyślamy się, że przynajmniej tak wysokie jak wypłata, którą miała w Kolejach Dolnośląskich. Zatrudnił ją prezes Piotr Rachwalski (46 l.), czyli... prywatnie jej partner! Według naszych informacji, została specjalistą od public relations z pensją ok. 7000 zł brutto. To jednak dopiero początek historii. W grudniu 2018 r. nad chwalonym wszem i wobec prezesem Rachwalskim zawisły czarne chmury. Na Dolnym Śląsku zmienił się układ rządzący w sejmiku i było pewne, że lada dzień zmiany dosięgną także jego. Zebranie rady nadzorczej, która w planach miała zmiany w zarządzie, zaplanowano na 4 stycznia. Dzień przed tą datą, Rachwalski zwolnił jednak z pracy... Odrowską! Dlaczego? Jak nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze! Otóż prezes zwolnił swoją partnerkę z obowiązku świadczenia pracy przez okres trzymiesięcznego wypowiedzenia. Podjął też decyzję, by spółka wypłaciła jej odprawę przysługującą np. członkom zarządu – trzy dodatkowe pensje, czyli w około 21 tys. zł! A to oznacza, że od 1 lutego Odrowska nie przepracowała ani jednego dnia, a dostała wynagrodzenie za 6 miesięcy pracy! W tym czasie mogła bez przeszkód uczestniczyć w wiecach poparcia dla strajkujących nauczycieli czy zbierać podpisy pod listami Wiosny. Gdy zapytaliśmy prezesa o powody takiej hojności, odpowiedział, że okoliczności odejścia z firmy są sprawą pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. To samo powtórzyła nam Katarzyna Odrowska. – Czy wpływ na przyznanie odprawy miał pani związek z panem Rachwalskim? – dopytujemy. – Nie będę tego komentować – ucięła rozmowę. Z Robertem Biedroniem nie udało nam się wczoraj skontaktować."

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama