We Wrocławiu miało powstać miejsce wyjątkowe – zielony azyl w środku miasta, przestrzeń oddechu od betonu, pośpiechu i codziennego hałasu. Dziś zamiast nadziei i planów jest pogorzelisko, a zamiast radości – strach i bezsilność. Fundacja Pełnia Życia oraz twórcy Ranczo Kozanów proszą o pomoc po serii celowych podpaleń, które niemal zniszczyły ich wieloletnią pracę.
W niedzielną noc, 5 kwietnia 2026 roku, kilka minut przed północą, ktoś podłożył ogień na terenie powstającego gospodarstwa. To nie był przypadek. Monitoring uchwycił moment podpalenia – chwilę później doszło do potężnego wybuchu.
W kilka minut ogień strawił serce całej inwestycji: centralny kontener, świeżo wykonaną instalację elektryczną i ogromne zapasy drewna, z których już wkrótce miały powstać zagrody dla zwierząt, stoły warsztatowe i przestrzeń dla mieszkańców.
To był moment, w którym trzy lata pracy zaczęły znikać w płomieniach.
A potem przyszedł kolejny cios.
W nocy z 11 na 12 kwietnia doszło do następnej próby podpalenia. Ktoś wrócił, by dokończyć to, czego nie udało się zniszczyć za pierwszym razem.
Ranczo Kozanów nie było kolejną inwestycją „dla zysku”. To projekt zrodzony z potrzeby – stworzenia miejsca, którego w mieście dramatycznie brakuje.
Twórcy postawili wszystko na jedną kartę. Zainwestowali własne oszczędności, zaciągnęli wysokie pożyczki, pracowali przez lata, często własnymi rękami.
Otwarcie było już o krok. Planowane na maj wydarzenie miało symbolicznie oddać to miejsce mieszkańcom. Zabrakło kilku tygodni.
Dziś zamiast otwarcia jest walka o przetrwanie.
Ranczo miało być czymś więcej niż zielonym terenem. To miała być przestrzeń, która łączy ludzi i przywraca to, co w mieście łatwo zgubić.
– miejscem kontaktu z naturą, z miejską zagrodą i ogrodem społecznym
– przestrzenią edukacji: warsztatów stolarskich, pracy z drewnem i upraw permakulturowych
– punktem integracji mieszkańców: wspólnej pracy, spotkań, sąsiedzkich inicjatyw
To odpowiedź na „betonozę” i życie zamknięte między blokiem a ekranem.
Po pożarach zostały zniszczenia, długi i ogromna niepewność. Twórcy zostali z zobowiązaniami finansowymi i świadomością, że bez wsparcia mogą nie być w stanie podnieść się po tym ciosie.
Dlatego uruchomiona została zbiórka na odbudowę. Środki są potrzebne na rzeczy absolutnie podstawowe:
– nowy kontener, który stanie się bazą
– odtworzenie instalacji i zaplecza
– zakup materiałów do budowy infrastruktury
– uprzątnięcie toksycznych pozostałości po pożarze
– oraz system bezpieczeństwa, który ochroni to miejsce przed kolejnymi atakami
LINK DO ZBIÓRKI ZNAJDZIECIE TUTAJ
Nie chodzi tylko o budynki czy materiały. Chodzi o coś znacznie większego – o ideę miejsca, które miało służyć ludziom.
Jeśli teraz zabraknie wsparcia, ogień faktycznie wygra. Nie tylko zniszczy to, co powstało, ale też zgasi wiarę, że takie inicjatywy mają sens.
Jeśli jednak mieszkańcy się zjednoczą – Ranczo może wrócić silniejsze niż wcześniej.
Twórcy zapowiadają, że gdy tylko uda się odbudować podstawy, zaproszą wszystkich na wspólne otwarcie. Nie jako gości, ale jako współtwórców tego miejsca.
Bo dziś każdy, kto zdecyduje się pomóc, staje się częścią tej historii.
Spalone marzenia o zielonym azylu. Ranczo Kozanów miało łączyć ludzi i naturę. Właściciele walczą o przetrwanie i proszą o pomoc
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze