„Rodzicu chłopca, proponuję pogawędkę dyscyplinującą w domu na temat hejtu i do czego hejt doprowadzić może” – od tych słów zaczyna się wpis, który pojawił się na forum mieszkańców gminy Czernica. Jego autorka opisuje sytuację, do której doszło przed sklepem w Kamieńcu Wrocławskim. Jej relacja to ważny apel do rodziców i przypomnienie, że słowa mogą ranić, a lekceważenie hejtu może mieć poważne konsekwencje.
Rozmawiam z autorką wpisu. Jak nam opowiada, do sytuacji doszło w poniedziałek, około godziny 14.30, kiedy uczniowie kończyli lekcje i stali przed sklepem. Kobieta zwróciła uwagę na rozmowę chłopców. Z jej relacji wynika, że jeden z nich podpowiadał koledze, jak może dokuczać dziewczynie o imieniu Klaudia, jakimi obelgami i wulgarnymi tekstami może ją prowokować.
Kobieta nie pozostała obojętna. Zareagowała i zwróciła chłopcu uwagę. Jak jednak napisała w swoim poście, jej słowa nie zrobiły na nim większego wrażenia. Dlatego postanowiła publicznie zaapelować do jego rodziców, by porozmawiali z synem o hejcie i jego konsekwencjach.
To właśnie ten apel stał się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o tym, jak dzieci traktują siebie nawzajem i jaką rolę w przeciwdziałaniu przemocy słownej odgrywają dorośli.
Autorka wpisu nie ukrywa emocji. Zwraca uwagę, że dorośli często sami nie potrafią poradzić sobie z hejtem, a tym bardziej trudno oczekiwać, że bez odpowiedniego wsparcia poradzą sobie z nim dzieci.
W swoim poście nawiązuje również do tragedii, o których słyszymy w związku z przemocą rówieśniczą, problemami psychicznymi młodych ludzi i samobójstwami. To mocne słowa, ale stoją za nimi ważne pytania: czy wystarczająco wcześnie zauważamy, że ktoś jest krzywdzony? Czy reagujemy, kiedy słyszymy obraźliwe komentarze? I czy rozmawiamy z własnymi dziećmi o tym, jak ich zachowanie wpływa na innych?
Nie każda przykra uwaga oznacza hejt, a pojedyncza sytuacja nie pozwala przesądzać o czyichś intencjach. Jednak namawianie innych do obrażania, poniżania czy celowego prowokowania drugiej osoby powinno być sygnałem alarmowym dla dorosłych.
Nie wolno czekać, aż sytuacja stanie się poważniejsza, by uznać, że problem istnieje.
Wielu rodziców jest przekonanych, że ich dzieci nie uczestniczą w hejcie. Tymczasem krzywdzenie innych nie zawsze zaczyna się od bezpośredniego ataku. Czasami jest to podpowiadanie obraźliwych tekstów, namawianie kolegów do dokuczania, wyśmiewanie, udostępnianie kompromitujących materiałów albo przyłączanie się do grupy, która upokarza jedną osobę.
Dla sprawcy może to być tylko żart. Dla osoby, która staje się celem, może oznaczać stres, strach przed pójściem do szkoły, poczucie osamotnienia i utratę wiary w siebie. Szczególnie wtedy, gdy podobne sytuacje powtarzają się, a osoba doświadczająca przemocy nie widzi możliwości uzyskania pomocy.
Dlatego tak ważne są rozmowy w domu. Nie tylko o ocenach, obowiązkach czy wynikach w szkole, ale również o szacunku, empatii i odpowiedzialności za własne słowa.
Warto zapytać dziecko, jak traktuje rówieśników, czy było świadkiem obrażania kogoś i jak zachowało się w takiej sytuacji. Trzeba też jasno powiedzieć, że namawianie innych do krzywdzenia drugiego człowieka nie jest powodem do dumy ani sposobem na zdobycie uznania kolegów.
Jeżeli dowiadujemy się, że nasze dziecko przekracza granice, nie powinniśmy automatycznie go usprawiedliwiać. Zdania „to tylko żarty”, „wszyscy tak robią” czy „dzieci takie są” nie rozwiązują problemu. Potrzebna jest rozmowa, wyciągnięcie konsekwencji i nauczenie młodego człowieka, jak naprawić wyrządzoną krzywdę.
W tej historii ważne jest również to, że dorosła osoba zareagowała na zachowanie, które uznała za niewłaściwe. Nie odwróciła wzroku i nie uznała, że skoro sprawa dotyczy dzieci, nie powinna się wtrącać.
Nie oznacza to, że należy publicznie piętnować nieletnich czy urządzać internetowe polowania na konkretne osoby. Przeciwnie – w takich sytuacjach trzeba chronić prywatność dzieci, unikać rozpowszechniania ich wizerunków i danych oraz koncentrować się na rozwiązaniu problemu, a nie na publicznym upokarzaniu kogokolwiek.
Można jednak i trzeba reagować. Zwrócić uwagę, porozmawiać z rodzicami, poinformować szkołę, jeśli sytuacja tego wymaga, i wesprzeć osobę, która doświadcza krzywdzenia.
Rodzicu chłopca, rodzicu dziewczynki – nie zakładaj, że Twoje dziecko nigdy nie bierze udziału w hejcie. Zapytaj. Wysłuchaj. Sprawdź. Zareaguj.
Wychowanie nie kończy się w domu. To, jak młodzi ludzie traktują innych w szkole, na ulicy i w internecie, również jest częścią odpowiedzialności, której uczą się od dorosłych.
Nie mamy wpływu na każde słowo, które wypowiedzą nasze dzieci. Mamy jednak wpływ na to, jakie wartości im przekazujemy i jak reagujemy, gdy robią coś, co może skrzywdzić drugiego człowieka.
Apel mieszkanki gminy Czernica jest przypomnieniem, że obojętność nie pomaga rozwiązać problemu. Czasami jedna rozmowa może stać się początkiem zmiany. Dlatego warto ją przeprowadzić, zanim ktoś zostanie poważnie zraniony.
Hejt nie jest zabawą. Za każdym razem, gdy ktoś staje się celem wyśmiewania i poniżania, po drugiej stronie jest człowiek. I o tym powinni pamiętać zarówno dzieci, jak i dorośli.
„Rodzicu chłopca…” Mocny apel po wpisie mieszkanki gminy Czernica. Hejt to nie zabawa
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze