Dziś Jelenia Góra zamilkła. Zamilkły ulice, zamilkli ludzie, zamilkło miasto. W tej ciszy było jednak słychać wszystko – ból, rozpacz, bezsilność i wołanie o zmianę.
Ulicami miasta przeszedł Marsz Ciszy – niezwykły, poruszający, przejmujący do głębi. Marsz ku pamięci Danusi, która w grudniu 2025 roku straciła życie, stając się ofiarą innego dziecka. Tragedia, która wstrząsnęła nie tylko Jelenią Górą, ale i całym krajem.
To nie był protest. To nie był manifest. To był marsz serc.
Inicjatywa wyszła od kolektywu obywatelskiego, który zrodził się z potrzeby rozmowy – trudnej, bolesnej, ale koniecznej. Rozmowy o bezpieczeństwie dzieci. O świecie realnym i tym wirtualnym, do którego najmłodsi mają dziś nieograniczony dostęp. O granicach, których często nikt nie pilnuje. O systemie, który zawiódł.
Uczestnicy – mieszkańcy, rodziny, młodzież, osoby starsze, ludzie, którzy przyjechali z innych miast – w ciszy przeszli z Placu Ratuszowego na Błonia Jeleniogórskie. Nie było transparentów, okrzyków, haseł. Były za to spuszczone głowy, zapalone znicze i łzy, których nie dało się ukryć.
Marsz rozpoczął się od odczytania listu od bliskich Danusi. Zrobiła to jej ulubiona aktorka z jeleniogórskiego teatru. Gdy czytała słowa pełne miłości, tęsknoty i niewyobrażalnego bólu, wielu nie potrafiło powstrzymać płaczu. W tych zdaniach było wszystko – rozpacz rodziców, niesprawiedliwość losu i pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi: dlaczego?
Na Błoniach czekało już płonące ognisko – symbol ciepła, pamięci i obecności tych, których już z nami nie ma. Uczestnicy marszu zapalali świeczki i układali je w ogromne serce usypane z piasku. Każdy płomień był jak jedno ciche „pamiętamy”. Każdy znicz – jak obietnica, że Danusia nie zostanie zapomniana.
W sercach wielu wybrzmiewały słowa mamy dziewczynki:
„Ta śmierć nie może być po nic.”
I właśnie to zdanie stało się najważniejszym przesłaniem tego dnia.
Dzisiejszy marsz był krzykiem bez krzyku. Wołaniem o natychmiastowe zmiany. O realną ochronę dzieci. O mądrą edukację, wsparcie, obecność dorosłych, odpowiedzialność systemu. O świat, w którym żadne dziecko nie będzie już musiało płacić najwyższej ceny za obojętność, zaniedbania i brak reakcji.
Jelenia Góra dziś płakała. Ale w tej ciszy rodzi się też nadzieja – że ta tragedia nie zostanie zamieciona pod dywan, że stanie się początkiem zmian, których tak bardzo potrzebujemy.
Danusia odeszła. Ale dzisiaj była wszędzie. W płomieniach świec. W drżących dłoniach. W łzach. I w sercach ludzi, którzy obiecali, że będą pamiętać.
Marsz Ciszy w Jeleniej Górze. Ta śmierć nie może być po nic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze