Reklama

W wypadku zginęło małżeństwo. Osierocili 6 letnią córeczką. Przechodnie im nie pomogli ale nagrywali

21/10/2017 21:08

Kierowca golfa wypadł z drogi i uderzył w przydrożną latarnię. Mężczyzna wraz z pasażerką nie przeżyli wypadku. 6 letnia dziewczynka straciła oboje rodziców. Świadkowie zdarzenie wszystko nagrywali telefonami komórkowymi. Nikt nie zadzwonił po pomoc ani też pomocy nie udzielił poszkodowanym.

Do zdarzenia drogowego doszło na niezbyt ruchliwej drodze. Mężczyzna, który podróżował golfem wraz ze swoją żoną stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożną latarnię. Wypadek miał miejsce na oczach przechodniów. Ci zamiast zabezpieczyć okolice zdarzenia, powiadomić służby ratunkowe i udzielić pierwszej pomocy zaczęli wszystko nagrywać telefonami komórkowymi. Dopiero policjanci, którzy w trakcie patrolowania miasta zauważyli wypadek rozpoczęli akcję ratunkową, którą kontynuowali strażacy pożarni i pogotowie ratunkowe. Niestety pierwsze cenne sekundy i minuty zostały stracone. Młode małżeństwo nie przeżyło. Już wiemy, że osierocili 6 letnią dziewczynkę.

To na szczęście scenariusz spotu akcji prewencyjnej Komendy Powiatowej Policji w Lubinie, ale czy bardzo odległy od rzeczywistości? Jak często zapominamy zadzwonić czy też myślimy, że zadzwonił ktoś inny, gdy jesteśmy świadkami wypadku czy też innego zdarzenia zagrażającemu ludzkiemu życiu?

Reklama

 Mamy nadzieje, że po obejrzeniu naszego filmu wiele osób zastanowi się, co jest ważniejsze. Ratowanie ludzkiego życia czy posiadanie nagrania od pierwszych sekund ….  Ważne bardzo są pierwsze sekundy. Jednak nie nagrania, a ratowania ludzkiego życia.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Goga - niezalogowany 2017-10-23 20:51:08

    W Niemczech za nagrywanie wypadków telefonami jest mandat i to nie mały. Tak powinno być też w pl.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ktoś - niezalogowany 2017-10-23 06:35:57

    Na szczęście to tylko film ale czasem jest ktoś chciwy na sensacje. Najgorsi są ci co przyszli po wypadku a wszystko wiedzą najlepiej jak było. Ja pracowałem w miejscu gdzie było dużo wypadków, w miesiącu około dwóch zdażeń. Wielokrotnie byłem na miejscu pierwszy , pomagałem jak mogłem najlepiej . Ale najbardziej dobijała mnie moja bezradność gdy ktoś umierał mnie lub koledze na rękach. To straszne przeżycie , a zarazem radość że ktoś odchodzi nie w samotności na drodze . To zdanie jest dziwne ,ale kiedy rodzina zjawia się na miejscu wypadku i pyta o przebieg zdażenia bardzo często pytali jak umierali syn ,ojciec córka , czy cierpieli , czy nie dało się uratować ich . Ja zawsze mówiłem że odchodzili w ciszy i spokoju i że nie byli w tym momęcie sami . Miałem takie dwa zdażenia , za każdym razem podziękowano mi za to że byłem . To wielka tragedia w danej chwili ale i radość że ktoś odchodzi nie będąc samemu . Dwa razy miałem taką sytuację i za każdym razem osoba gdy odchodziła miała uśmiech na tważy .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jonasz - niezalogowany 2017-10-22 11:28:17

    za nie udzielenie pomocy poszkodowanym w wypadku jest paragraf oby za to opowiedzieli

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama