Reklama

Skrajnie zaniedbany pies. "Potraktowany jak śmieć"

18/02/2018 10:13

Codziennie przez Jakuszyce przewija się tysiące turystów. Długo nikt nie zwrócił uwagi na chorego i umazanego w odchodach psa, który mieszkał pod jedną z popularnych restauracji.

Baron - owczarek podhalański - mieszkał pod hotelową restauracją, przy ruchliwej drodze prowadzącej do ośrodków narciarskich w Szklarskiej Porębie. Nie wiadomo jak długo żył tam w fatalnych warunkach. Na szczęście znalazły się osoby, które zareagowały na krzywdę psa.

- Przy parkingu zauważyliśmy skrajnie wyczerpanego, brudnego od własnych odchodów psa – opowiada naszej reporterce Sławomir Bereźnicki.

Stan psa był fatalny. Był przeraźliwie chudy, ważył co najmniej 15 kilogramów za mało. Zwierzę wymagało natychmiastowej pomocy weterynarza. Turyści powiadomili Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt.

Reklama

- Pies był zaniedbany. Miał poważne zapalenie uszu. Jego pokarm był zamarznięty, znajdowały się w nim odchody – mówi Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
To, co było widać gołym okiem, dla właścicieli nie było oczywiste. Ich zdaniem pies był w dobrej kondycji. Kuźmiński stanowczo nie zgadza się z takim tłumaczeniem.
- Naszym zdaniem było to celowe zaniechanie opieki nad psem, wręcz znęcanie nad nim – uważa inspektor DIOŚ

Restauracja, przy której mieszkał Baron, reklamuje się jako miejsce przyjazne zwierzętom.
- Pies wyglądał, jakby w ogóle nikt się nim nie interesował – wskazuje Kuźmiński. Przypomina też, że owczarki podhalańskie są wizytówką naszych gór. - Jak był szczeniakiem na pewno przykuwał uwagę gości hotelowych, a potem został potraktowany jak śmieć. Schowano go – zaznacza.

Reklama

Po interwencji służb, pies został zabrany spod restauracji. Właścicielka nie protestowała. Nie zgodziła się na rozmowę z reporterką.

Po interwencji weterynarza, Baron trafił do państwa Bereźnickich. Stan psa jest na tyle poważny, że będzie leczony jeszcze przez kilka miesięcy.
- Uszy są wciąż bardzo zaczerwienione, to poważny stan zapalny. Pies ma wydrapaną ranę aż do krwi. Nie wierzę, że jego właściciele tego nie widzieli – przekonuje weterynarz Dorota Węglicka.
Sprawa znęcania się nad Baronem trafiła do prokuratury. Właścicielom psa, za znęcanie się nad nim, poprzez utrzymywanie go w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa może grozić do dwóch lat pozbawienia wolności oraz grzywna w wysokości do 100 tys. zł.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama