Reklama

Niezwykła historia zagubionego w Czechach psa

Robert
10/04/2020 13:27

To naprawdę niezwykła historia, która mogłaby posłużyć niemal za scenariusz disneyowskiego filmu. Prawdopodobnie skradziony w Czechach pies, został znaleziony w Szklarskiej Porębie. Trafił do jeleniogórskiego schroniska ale okazało się, że psia miłość i przywiązanie nie zna granic również w czasach pandemii.

Było późne popołudnie 5 kwietnia. Do schroniska dla małych zwierząt, działającego w strukturach jeleniogórskiego MPGK, zatelefonował podenerwowany mężczyzna. Zakomunikował, że na drodze ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju, w okolicy zakrętu Śmierci, znalazł przestraszonego i wycieńczonego psa. Pracownik schroniska poprosił go, by zwierzaka przywiózł.

Okazało się, że to rasowa, prześliczna suczka - jamniczka - opowiada Anna Nikołajuk, kierowniczka schroniska. - Napoilśmy ją, nakarmilismy, wymyliśmy i choć była bardzo wymęczona i zaniepokojona, jakoś zasnęła.

Reklama

Następnego dnia sprawdzono, że piesek jest zaczipowany. Nie udało się jednak odczytać zawartych w czipie informacji, ponieważ nie pochodził on z Polski. Zwrócono się o pomoc do Joanny Wisniewskiej, zastępczyni przewodniczącej Związku Kynologicznego w Jeleniej Górze, która zna język czeski.

Po kilku dniach poszukiwań, natrafiła ona na mocny trop. Otóż, pewna mieszkanka Pragi na najróżniejszych czeskich forach internetowych, prosiła o pomoc w znalezieniu zgubionej, a być może skradzionej, 28 marca w okolicach Jablonca jamniczki o imieniu Bara.

Reklama

- Kiedy pani Joanna skontaktowała sie z nią, a ta zawołała przez telefon do psa po imieniu, wszystko stało się jasne - mówi Anna Nikołajuk - Suczka na jej głos zaczęła piszczeć i skakać…

Jeszcze tego samego dnia załatwiono formalności związane z przewiezieniem Bary przez granicę i zawieziono ja do Jakuszyc. Tam czekała na nią właścicielka z czeską telewizją. Był 8 kwietnia.

Im samochód z Barą był bliżej granicy, tym jamniczka była bardziej podekscytowana. Tak, jakby spodziewała się tego, co nastąpi. Po otwarciu drzwi auta, popędziła wprost do oddalonej o kilkadziesiąt metrów Czeszki. Wskoczyła jej na ręce i zaczęła ją lizać po twarzy. Polscy i czescy strażnicy bili brawo.

Szczęśliwa mieszkanka Pragi wręczyła Joannie Wiśniewskiej nagrodę, którą wcześniej obiecywała za pomoc w odnalezieniu Bary - 15 tys koron. Joanna Wiśniewska całą kwotę przekazała jeleniogórskiemu schronisku…

- To niesamowita i wzruszająca historia ze szczęśliwym zakończeniem - mówi Anna Nikołajuk. - Dla takich chwil warto żyć

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo 24wroclaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości