REKLAMA:
Szklarska Por�ba - Hotel Na Skarpie
Sport

Punkt wyszarpany w doliczonym czasie

Od Dariusz Parossa 22-11-2016 : 16:34

W rozegranym w Polkowicach meczu 17. kolejki rozgrywek III ligi (grupa 3) Ślęza Wrocław zremisowała z miejscowym KS-em 1:1.
foto: Ślęza Wrocław


Przed tygodniem nie ukrywaliśmy rozczarowania zaledwie jednym punktem zdobytym w Legnicy. Dziś ze zdobytego punktu musimy się cieszyć i bardzo go cenić. Tym bardziej, że nie był to dobry mecz w wykonaniu naszych piłkarzy. Długo ich gra pozostawiała wiele do życzenia, ale jak zwykle nie można było odmówić im ambicji i charakteru. Dzięki tym cechom mogli zejść z boiska z podniesionymi głowami.


O pierwszej połowie tego spotkania chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Dawno już nie widzieliśmy bowiem tak kiepskich 45 minut w wykonaniu żółto-czerwonych. Pozbawiona chorego Kajetana Łątki linia defensywna popełniła seryjnie wręcz proste błędy, a że w ofensywie też nie było lepiej, to praktycznie na boisku rządził i dzielił tylko zespól gospodarzy. Gdybyśmy do przerwy przegrywali nie 1, a 2 lub 3:0 nie moglibyśmy mówić, że jest to niesprawiedliwy rezultat. Taki mógł bowiem widnieć na elektronicznej tablicy, bo okazji do zdobywania goli polkowiczanom nie brakowało. 


Praktycznie od pierwszego gwizdka Pani Karoliny Radzik zarysowała się przewaga miejscowych. Pierwszy strzał był jednak dziełem obchodzącego dziś jubileusz setnego ligowego występu w barwach Ślęzy Jakuba Bohdanowicza. Uderzył on nieźle z dystansu, lecz niestety piłka przeleciała nad poprzeczką. Później gra toczyła się głównie w okolicach szesnastki wrocławian. W 5 min. Marcin Wdowiak przerwał akcję gospodarzy zatrzymując piłkę na linii bramkowej. W 8 min. już tyle szczęścia nie mieliśmy. Po akcji prawą stroną i dośrodkowaniu, z bliska piłkę do bramki wepchnął Wojciech Konefał. Gospodarze na jednobramkowym prowadzeniu nie zamierzali poprzestać, tym bardziej, że ich akcje często rozpoczynały się od prostych strat wrocławian. W 14 min. piłka po dośrodkowaniu o centymetry minęła słupek bramki Ślęzy. W 18 min. dobrze ustawiony Jarosław Krawczyk obronił strzał Macieja Bancewicza. Po chwili w światło bramki nie trafił Konefał. Ślęzie tylko sporadycznie udawało przedostawać się pod pole karne rywali. W 23 min. po wrzutce z rzutu wolnego Tobiasza Jarczaka, Dawid Molski główkował wprost w bramkarza miejscowych. Ci natomiast nie zwalniali tempa i nie ustawali w poszukiwaniach drugiego gola. Dobrą okazję zmarnował Mariusz Szuszkiewicz, a w 41 min. Krawczyk wykazać się musiał dużym kunsztem broniąc dwa bardzo groźne uderzenia Bancewicza. Jeszcze przed przerwą technicznym strzałem gola próbował zdobyć Kamil Zawadzki, ale i on nie miał najlepiej ustawionego w tym meczu celownika. 


Co w przerwie powiedział swoim podopiecznym trener Grzegorz Kowalski jest jego i ich tajemnicą. W każdym razie zobaczyliśmy inny zespół Ślęzy. Mecz się wyrównał a duże ożywienie do gry żółto-czerwonych wprowadzili zmiennicy, Kornel Traczyk i Adrian Niewiadomski. Na boisku widzieliśmy już dwa równorzędne zespoły, a okresami większa inicjatywa należała do wrocławian. W 48 min. wprost w stojącego na środku bramki Damiana Primela posłał futbolówkę Jakub Jakóbczyk. Chwilę później bramkarz KS-u fantastycznie obronił potężny strzał z rzutu wolnego Adriana Niewiadomskiego, a w 54 min. po świetnej akcji Traczyka polkowiccy defensorzy dwukrotnie blokowali strzały wrocławian oddane już w polu karnym. Gospodarze nie zamierzali tylko się bronić i też próbowali atakować. Kolejna próba strzału z dystansu Konefała okazała się niecelna, a w rewanżu po akcji Jakóbczyka dobrą okazję fatalnie zaprzepaścił Kamil Mańkowski. Czas uciekał, a rezultat meczu wciąż się nie zmieniał. Jeszcze raz próbował zaskoczyć Primela strzałem z rzutu wolnego Niewiadomski, lecz tym razem nie trafił w światło bramki. W 85 min. Polkowice miały piłkę meczową i pewnie by mogły cieszyć się już ze zwycięstwa gdyby Krawczyk w sobie tylko znany sposób kapitalnymi dwoma interwencjami nie zapobiegł utracie bramki. Im bliżej końca tym więcej wrocławian przebywało pod polem karnym rywali. Kolejny raz Jakóbczyk uderzył zbyt słabo by zaskoczyć Primela. Nie udało się to też Mateuszowi Kluzkowi przy próbie bezpośredniego uderzenia z rzutu rożnego. Wydawało się już, że wysiłki wrocławian nie przyniosą wymiernego skutku, ale stało się inaczej. W drugiej minucie doliczonego czasu do piłki ustawionej w okolicach połowy boiska podszedł Paweł Kucharczyk by z rzutu wolnego wrzucić ja w pole karne, w którym prawie w komplecie przebywali piłkarze obydwu zespołów. Po tym dośrodkowaniu w niesamowitym zamieszaniu piłka wylądowała pod nogami Wdowiaka, a ten bez zastanowienia oddał strzał, który przyniósł punkt zespołowi wrocławskiej Ślęzy. 


Nie pierwszy raz w tym sezonie mogliśmy przekonać się o charakterze piłkarzy wrocławskiej Ślęzy, którzy będąc w dużych opałach potrafili odwrócić wynik. Choć chłopakom dziś długimi momentami gra się nie kleiła potrafili się skonsolidować i z niesamowitą ambicją, po prostu gryząc trawę walczyli do samego końca, za co spotkała ich nagroda. Brawo Panowie. 


Mecz w Polkowicach kończy rundę jesienną. Jej podsumowanie za kilka dni ukaże się na naszej stronie. 


KS POLKOWICE - ŚLĘZA WROCŁAW  1:1 (1:0)


1:0 Konefał 8'

1:1 Wdowiak 90+2'


KS Polkowice - Primel, Azikiewicz, Wacławczyk, Szymik, Fryzowicz, Galas, Famulski (62'Wojciechowski), Konefał, Zawadzki (62'Surożyński), Bancewicz (62'Karmelita), Szuszkiewicz 

rezerwa - Furtak, Ptak, Kobiela, Kasiński

Ślęza - Krawczyk, Bohdanowicz (65'szczebelski), Jakóbczyk, Jarczak (46;Niewiadomski), Korytek, Pa.Kucharczyk, Mańkowski (79'Firlej), Molski, Olejniczak (46'Traczyk), Wdowiak, Kluzek

rezerwa - Iwaszków, Caliński, Pi.Kucharczyk


Sędziowali - Karolina Radzik oraz Jacek Tokarski i Dawid Matyszczak (Opole)

Żółte kartki - Azikiewicz (Polkowice), Bohdanowicz, Jakóbczyk, Molski, Niewiadomski (Ślęza)

Widzów - 100

źródło : Ślęza Wrocław



| 999 |

KOMENTARZE

Nick:
Treść:
Wpisz wynik działania
( 5 + 3 ):
do góry